Z-A-B-A-W-A U Pradziada, Stasikówka 7-15.03.2015 r.
Fotoreportaż Klasyfikacja Generalna
Klasyfikacja MAKSY Klasyfikacja IMPY
Wyniki poszczególnych turniejów
VII Turniej O Uśmiech Patryka
Zebraliśmy 505,50 zł
[ MAX1 ] [ MAX2 ] [ MAX3 P ] [ IMP1 ] MAX4 [ MAX5 P ] [ IMP2 ] [ MAX6 P ] [ IMP3 P ] [ MAX7 ] [ MAX8 ] [ IMP4 ] [ TT ]
Wynik sprawą drugorzędną, liczy się na dobra zabawa
ZABAWA U Pradziada, Stasikówka 7-15.03.2015 r.
Wczasy brydżowe mają w Polsce wspaniałą tradycję. Odbywają się od dawna w wielu kurortach. Ostatnio jakby coraz częściej. Rośnie zarówno konkurencja wśród organizatorów jak i zapotrzebowanie na tego rodzaju usługi. Podnosi się także poziom gry uczestników oraz serwis proponowanych rozrywek, w tym obsługi zawodów brydżowych. Jako organizator wczasów brydżowych i sędzia zawodów przyjąłem zasadę grania w turnieju tylko wtedy, gdy ktoś zostanie bez pary. Takich przyjemnych okazji jest zawsze kilka i tak też było na turnusie U Pradziada w Stasikówce. Zagrałem aż osiem turniejów. Pierwszy z niezwykle sympatyczną panią Zosią Dukindorf, i choć bardzo staraliśmy się to początkowo szło nadzwyczaj kiepsko. Nie wpłynęło to jednak deprymująco na moją partnerkę dzięki czemu nie nałapaliśmy zbyt wielu śliwek robaczywek. Muszę tu podkreślić, że nasz najgorszy rezultat to 25% z rozdania. W dodatku szczęśliwie przy naszym stole dość szybko zjawiła się przyjaciółka mojej partnerki p. Elżbieta Brewińska. Obecność kibica podziałała na nas motywująco, i graliśmy już od tej pory pod publiczkę, z wiarą w siebie i skrzydłowych. Przyfrunęliśmy na drugim miejscu. Nasza gra na tyle spodobała się pani Eli, że ona także zaryzykowała spróbować ze mną. Ustaliśmy, że nic nie ustalamy i zagraliśmy niekonwencjonalnie, czystym Culbertsonem. Miejsce zajęliśmy przednie bo okazało się, że pani Elżbieta całkiem nieźle sobie poczyna i tylko wrodzona skromność kazała jej siebie przedstawić jako początkującą. Kolejną moją partnerką została na dwa turnieje Wiktoria Kocoł, z którą szczególnie szczęśliwe chwile przeżywałem w turnieju teamów ukończonym na wspaniałym drugim miejscu. Dwa razy partnerowałem także Kazi Przybyło, dzięki której wygraliśmy nawet w Pajączku. Zanim cieszyliśmy się zwycięstwem w sieci musieliśmy z Kazią przełknąć dwa gorzkie zapisy. Jeden wbiłem solo, a drugi zafundowały nam panie Irena Błaszak i w/w Elżbieta Brewińska. Najpierw obie zachwyciły wstrzemięźliwością, wylicytowały bowiem z poniższymi kartami skromne z pozoru 2 cc. Następnie błysnęła pani Irenka, która szybko skompletowała dziesięć lew zapisując w pierniczku 100 %. Wist tt9 zabiła asem, sprawnie zagrała do króla pik i pika do waleta. Odebraliśmy trefla i połączyliśmy atuty. Obrońcom nie pomogło też dwukrotne przebicie kar cc6 i cc7, ponieważ pani Irena nadbija ła waletem i damą, a ostatnią lewę dosłownie skradła nam sprzed nosa biorąc na cc4 (manewr złodziejski).
Maksy; WE po partii, rozdawał W
ppp K 10 8 6 2
ccc D W 4 2
kkk 7
ttt D W 2
ppp A 4 3 ppp D W 9
ccc 10 7 6 3 ccc 9 5
kkk K 4 kkk D W 9 5 3
ttt K 6 5 3 ttt 10 9 4
ppp 7 5
ccc A K 8
kkk A 10 8 6 2
ttt A 8 7
W N E S
K. Przybyło I. Błaszak K. Ziewacz E. Brewińska
pas pas pas 1 kkk
pas 1 ppp pas 1 BA
pas 2 ccc pas pas…
Wspomnę również ciepło o dwóch dżentelmenach; Marku Frądczyku i Wojtku Sadowskim, z którymi zarówno gra jak i dyskusja porozdaniowa trzymała parametry najwyższej jakości i klasy. W rywalizacji turniejowej zwyciężył Janusz Wrześniak z Krakowa, królową została Majka Żabierek (Pniewy), a na pudle zmieścił się jeszcze Mariusz Bakalarski z Kęt k. Bielska-Białej. Gratulacje należą się jednak wszystkim uczestnikom niezależnie od zajętych miejsc. Pozabrydżowe atrakcje stanowiły dopołudniowe wyprawy w piękne górskie strony, taneczne wieczorki i biesiady z kapelą góralską oraz kulig w pięknej zimowej scenerii. Zapraszam na kolejne spotkania z wyjątkowymi ludźmi, dla których liczy się przede wszystkim dobra zabawa, a wynik pozostaje sprawą drugorzędną.